Szwedzcy aktorzy czyli kogo znamy z Hollywood.

W Polsce chwalimy się, a w zasadzie próbujemy chwalić się aktorami, którzy zrobili karierę na Zachodzie. Oczywiście są to kariery na wyrost bo jak nazwać granie w ogonach. Mamy chyba tylko Polę Negri, która zrobiła prawdziwą karierę w Hollywood. Szwecja faktycznie może się chwalić swoimi gwiazdami, które mocno błyszczą w Hollywood i znane są praktycznie na całym świecie. Zanim zaczęłam pisać tego posta zrobiłam mały rekonesans i wiecie co? Nie zdawałam sobie sprawy ilu Szwedów oglądałam w filmach amerykańskich i europejskich. Oczy mi się otworzyły ze zdumienia i mało tego, miałam pisać jednego posta o aktorach i aktorkach i nie da rady. Szwedzi wyprodukowali tylu świetnych, światowych aktorów, że muszę zrobić dwa posty.

Zacznę od panów🙂

  1. Ola Rapace, a dokładnie Pär Ola Norell – tego pana skojarzycie z Bonda, a dokładnie ze Skyfall. Za tę rolę otrzymał nominację do nagrody Złotego Popcornu za najlepszą scenę walki z Jamesem Bondem –


Ola grał również w bardzo znanym, szwedzkim serialu kryminalnym Wallander. Jest również znany z tego, że był mężem znanej żony czyli Naomi Rapace, którą znamy… o tym będzie w następnym poście😉 Znany jest również z problemów z narkotykami.

źródło: http://alchetron.com/Ola-Rapace-352544-W#-

2.Gustaf Skarsgård – to nazwisko na bank skojarzycie. To syn słynnego Stellana Skarsgård i brat jeszcze słynniejszego Alexandra Skarsgård. Jego ojcem chrzestnym jest Peter Stormare. Gustaf jest może trochę mniej znany, ale na pewno go skojarzycie z głośnego serialu Wikingowie i filmu Niepokonani.

źródło> http://opi.wiki/item/Gustaf_Skarsg%C3%A5rd
źródło> http://opi.wiki/item/Gustaf_Skarsg%C3%A5rd

3.Ulrik Munther – to właściwie bardziej piosenkarz. W Polsce jest znany z głównej roli w filmie Intruz, który został nakręcony przy udziale polskim i z polską częścią obsady. Film otrzymał wiele nagród w tym Złote Lwy na Festiwalu w Gdyni.

800px-Ulrik_Munther_By_Daniel_Åhs_Karlsson_(2)
źródło: https://en.wikipedia.org/wiki/Ulrik_Munther#/media/File:Ulrik_Munther_By_Daniel_%C3%85hs_Karlsson_(2).jpg

4. Joel Kinnaman, a tak naprawdę Charles Joel Nordström. Jego matką jest Szwedka a ojcem Amerykanin, który znalazł się w Szwecji po wojnie wietnamskiej. Tego przystojniaka możemy skojarzyć z takich filmów jak: Dziewczyna z tatuażem (wersja amerykańska), serialów The Killing i House of Cards, Najczarniejszej godziny, Lola Versus, Safe House, Robocop, Rycerza pucharów, Nocnego pościgu, Systemu (Child 44) i Legionu Samobójców,

NEW YORK, NY - JUNE 05: Actor Joel Kinnamon attends The Cinema Society & Fox Searchlight With Groundswell Productions Screening Of "Lola Versus" at SVA Theater on June 5, 2012 in New York City. (Photo by Stephen Lovekin/Getty Images)
źródło: http://taddlr.com/celebrity/joel-kinnaman/

5.Mikael Persbrandt – tego wysokiego (191 cm) Szweda o lodowatym spojrzeniu mogliśmy oglądać w filmach: Hobbit, Wybawiciel, a wkrótce będziemy mogli w Królu Arturze: Legenda miecza.

źródło: http://celebritywc.com/image-celebs/38420-mikael-persbrandt-2.jpg.html
źródło: http://celebritywc.com/image-celebs/38420-mikael-persbrandt-2.jpg.html

 

6. David Dencik – to aktor szwedzki, które całe dzieciństwo spędził w Danii. Obecnie gra zarówno w filmach szwedzkich i duńskich no i amerykańskich. I wiecie co? Naprawdę się zdziwiłam gdy dowiedziałam się, że jest Szwedem. Mały, ciemnowłosy i ciemnooki kurdupel – trochę nietypowy jak na Szweda😉  Filmografię ma doprawdy imponującą. Zacznę od niewielkiej roli w trylogii Millennium, dalej już amerykańska produkcja i to u samego Spielberga – Czas wojny, dalej genialna rola w Szpiegu, spora rola w Serenie, świetnie zagrał w całkiem niezłym Regression, a przed nami Pierwszy śnieg w którym też będzie go można zobaczyć.

źródło: http://alchetron.com/David-Dencik-497422-W
źródło: http://alchetron.com/David-Dencik-497422-W

7. Michael Nyqvist – tego aktora zna każdy kto oglądał szwedzką wersję Millennium. Jego talent doceniło również Hollywood i tak można go było zobaczyć m.in. w: Mission: Impossible – Ghost Protocol, Porwaniu, Disconnect, Johnny Wick, Dni i noce, Colonia a niedługo go zobaczymy w Kontroli absolutnej. Generalnie kino europejskie lubi tego aktora.

źródło: http://www.forumbiodiversity.com/showthread.php/25130-Classify-swedish-actor-Mikael-Nyqvist
źródło: http://www.forumbiodiversity.com/showthread.php/25130-Classify-swedish-actor-Mikael-Nyqvist

8. Max von Sydow. Bardzo znany aktor, który występował w filmach bardzo znanego reżysera szwedzkiego Ingmara Bergmana. Świat go zobaczył w roli Jezusa w hollywoodzkiej produkcji Opowieść wszech czasów. To aktor, który ma na koncie wiele znanych ról i wiele nagród, a nawet nominacje do nagrody Oskara. Z jakich filmów możemy go najlepiej skojarzyć? Egzorcysta, Trzy dni kondora, Conan Barbarzyńca, James Bond: Nigdy nie mów nigdy, Diuna, Sędzia Dredd, Między piekłem a niebem, Raport mniejszości, Salomon Kane: Pogromca zła, Robin Hood, Wyspa tajemnic i Gwiezdnych wojnach: Przebudzenie mocy.

Max-Von-Sydow-e1341357538834-1
źródło: http://www.indiewire.com/2012/11/the-essentials-5-great-max-von-sydow-performances-103639/

9. Stellan Skarsgård – jak już wcześniej wspomniałam ten pan ma dwóch synów, którzy również są aktorami. Jeden z nich chyba prześcignął go sławą aleee skąd my tego Pana możemy znać? Zacznę od początku: Nieznośna lekkość bytu, Polowanie na Czerwony Październik – to były małe role, ale pamiętacie cwanego profesorka z Buntownika z wyboru? To właśnie tam dał niezły popis swoich umiejętności. Dalej mamy Amistad, wiele ról u słynnego von Trier, Ronin, Piekielna głębia, Król Artur, Egzorcysta: Początek, Beowulf, Duchy Goi, Piraci z Karaibów – palec do budki kto wie jaką postać tam zagrał? Następnie Mamma Mia, Anioły i Demony – super rola, Boogie Woogie, Dziewczyna z tatuażem – o ironio wersja amerykańska – świetnie tam zagrał zwyrodnialca, Thor, Avengers, Droga do zapomnienia, Kopciuszek oraz serial – Smash i wiele innych. Jak sobie zajrzycie w obsadę tych filmów to Stellan nie gra może głównych ról ale jest w czołówce. Uważam, że jest faktycznie świetnym aktorem. Ma na swoim zresztą koncie wiele nagród i nawet nominację do nagrody Oskara.

stellanskarsgard300
źródło: http://movieline.com/2011/09/12/stellan-skarsgard-on-thor-the-avengers-and-experiencing-melancholia-with-his-son/

10. Alexander Skarsgård. Tego przystojniaka – taaa wiele dziuń się do niego ślini (moim zdaniem są przystojniejsi ale o tym dalej) zna praktycznie każdy. Jak już wspomniałam wcześniej pochodzi z artystycznej rodziny – jego czterej bracia ( w tym wymieniony przeze mnie Gustaf) również zostali aktorami, a siostra modelką🙂 Karierę zaczął wcześnie bo już w wieku 7 lat, ale po kilku rolach zbuntował się i poszedł w kierunku nauk politycznych. Nawet odbył służbę wojskową w oddziale antyterrorystycznym. Zew krwi dał jednak znać o sobie i Alexander podjął studia aktorskie, ale najpierw w Wielkiej Brytanii, a następnie w Nowym Jorku. Zwrócił na siebie uwagę małą rolą w Zoolander i teledysku Lady Gaga – Paparazzi🙂 Jak przystało na przystojniaka niezły z niego łamacz serc – romansował m.in. z Amandą Seyfried, Charlize Theron, Taylor Swift, Katie Holmes, Alicią Vikander, a nawet z naszą, polską gwiazdeczką Izabellą Miko.Pewnie każdy może wymienić przynajmniej jeden z filmów lub seriali w których występował ale i tak Wam przypomnę. Myślę, że najwięcej osób kojarzy go z serialu Czysta krew – lubię filmy o wampirach ale ten serial jakoś mi nie przypadł do gustu, dalej – Melancholia, Nędzne psy, Battleship: Bitwa o Ziemię, Dawca pamięci, dwie części Zoolandera, oraz film nad którym się wszyscy….nie powiem co, czyli Tarzan. Taa jak sobie spojrzymy to ojciec gra w bardziej ambitnych filmach.

źródło:http://www.obsev.com/entertainment/32-times-alexander-skarsgard-impregnated-us-his-mind.html
źródło:http://www.obsev.com/entertainment/32-times-alexander-skarsgard-impregnated-us-his-mind.html

11. Peter Stormare. Uwielbiam tego aktora i przyznaję się, że zawsze myślałam, że to jakiś Rusek – bo on często gra Rusków  i robi to genialnie:) W Szwecji zaczynał pod skrzydłami wielkiego Bergmana. W 1993 roku wyjechał do Nowego Jorku i się zaczęło. Zagrał m.in. w Zaginiony Świat: Jurassic Park, Big Lebowski (kapitalna rola), Armageddon – szalony Rusek, 8 milimetrów, Czekolada, Tańcząc w ciemnościach, Million Dollar Hotel, Szyfry wojny, Raport mniejszości, Nieustraszeni bracia Grimm, Constantine – kocham go za rolę Lucyfera, Hansel i Gretel, oraz w serialu Skazany na śmierć. Peter z reguły gra drani i świrów i jest w tych rolach genialny🙂

źródło: http://coolspotters.com/actors/peter-stormare
źródło: http://coolspotters.com/actors/peter-stormare

i na koniec niespodzianka🙂

12. Dolph Lundgren. Normalnie szok – ten facet jest ze Szwecji. Jak ja kiedyś do niego wzdychałam….Niestety teraz wygląda jak wygląda:/ Karierę aktorską rozpoczął przypadkiem. Pojechał do USA na stypendium naukowe (studiował fizykę i matematykę, a tak w ogóle to ma dyplom chemika) i dorabiał sobie jako model i bramkarz, a potem i w filmach. Wcześniej trenował karate więc zaczęto go coraz częściej zatrudniać w filmach akcji. Ja go pamiętam z ról w filmach: James Bond: Zabójczy widok, Rocky 4, Punisher, Uniwersalny żołnierz, Johnny Mnemonic, Niezniszczalny. Z reguły grywa mięśniaków, żołnierzy, bokserów często narodowości rosyjskiej lub niemieckiej.

tumblr_l824hoouMg1qc30fq
źródło: http://hurtinbombs.tumblr.com/post/12320642023/big-red-machine-how-dolph-lundgren-trained-to

i jeszcze jeden rodzynek….czyli boski Marcus Schenkenberg. Marcusa kojarzę bardziej jako modela ale jak się okazuje ma na swoim koncie również i role filmowe (jakieś knoty). Generalnie jest znany w Szwecji m.in. z tego, że sprawuje patronat nad szwedzką organizacją LR Global Kids Fund, która pomaga chorym dzieciom. Znany jest również z licznych romansów z: Pamelą Anderson, Mariah Carey, Jessicą Simpson i innymi.

01 Jan 1995 --- MARCUS SCHENKENBERG, MASTERMIND BEHIND THE VERSACE CAMPAIGN --- Image by © Toni Thorimbert/Sygma/Corbis
01 Jan 1995 — MARCUS SCHENKENBERG, MASTERMIND BEHIND THE VERSACE CAMPAIGN — Image by © Toni Thorimbert/Sygma/Corbis

No i jak Wam się podobają Szwedzi? Prawda, że niezłe ciacha?😉

Top 10 mojego miasta: Sztokholm.

Tym razem nie będę się specjalnie rozpisywać ponieważ i tak Wam wszystkie dzisiaj wymienione miejsca opiszę – no oprócz Fotografiska o którym już wielokrotnie pisałam.

Dzisiejszy post produkuję w ramach akcji wakacyjnej z Klubu Polki na Obczyźnie do którego można zajrzeć tutaj .

Zacznę od miejsca o którym wiele razy już Wam wspominałam czyli o Fotografiska.

  1. Fotografiska.

O tym miejscu możecie przeczytać w moich wcześniejszych postach czyli tutaj . Przeczytacie tam o wystawach, które widziałam i trochę o historii tego miejsca. Jeżeli ktoś lubi galerie i fotografie to jest to wymarzone miejsce dla niego. Nawet dla samego otoczenia galerii warto się wybrać w to miejsce. Polecam!IMG_20160822_121553aIMG_20160822_121655a

2. Skansen.

Miejsce, które każdy turysta musi zaliczyć. O Skansenie jeszcze nie pisałam i muszę to w końcu nadrobić. W Skansenie byłam dwa razy i jeszcze go nie obejrzałam w całości. Miejsce fantastyczne zarówno dla dzieci jak i dorosłych. Stare, szwedzkiego domostwa, mini zoo i całe mnóstwo innych atrakcji. Niestety ta atrakcja jest jedną z najdroższych w Sztokholmie, ale naprawdę warto zapłacić i zobaczyć co oferuje to miejsce. IMG_20160822_121416a

3. Tarasy czyli Monteliusvägen to miejsce z którego można zobaczyć panoramę Sztokholmu. Jedno z najfajniejszych miejsc w Sztokholmie. Często tu bywam i niedługo napiszę o nim więcej. 

IMG_20160821_212303aIMG_20160821_212205aIMG_20160821_212103a

4. Bellmansgatan.

Pamiętacie moje posty o Millennium? – tutaj zajrzyj . Uwielbiam miejsce w którym “mieszkał” Mikael Blomkvist. Dla mnie ta okolica jest ciekawsza od sztokholmskiej Starówki, a do tego jest na drodze do wspomnianych powyżej tarasów. IMG_20160821_155053a

Tutaj jest drzewko przy którym zawsze robię sobie selfie i wysyłam mojej przyjaciółce, Asi – zapalonej ogrodniczce. To takie, “nasze” drzewko😉   IMG_20160821_155210a IMG_20160821_154728a

5. Götgatan.

To trzecie miejsce obok tarasów i Bellmansgatan, które znajduje się w dzielnicy Södermalm. To ulica przemieniona w deptak z dozwolonym ruchem dla rowerów (ulica ma z jednej z i z drugiej strony stromy podjazd więc wielu z nich nie daje rady podjechać hihihi). Można tu znaleźć pełno kafejek i restauracji oraz sklepów. Panuje tutaj fantastyczny klimat, zupełnie inny niż w pozostałych częściach miasta. IMG_20160821_160339a IMG_20160821_160120a IMG_20160821_160247a

6. Mariatorget.

To czwarte miejsce na Södermalm, które często odwiedzam i o którym również pisałam w poście o Millennium. Park w którym spotyka się wiele osób (wieczorami podobno w celach narkotykowych). Fajne miejsce dookoła którego jest cała masa fajnych kawiarenek w których można wypić kawę albo coś zjeść.IMG_20160821_155626aIMG_20160821_155835a

7. Östermalm.

Słynna dzielnica śmietanki sztokholmskiej. Najdroższe mieszkania, sklepy i generalnie bon-ton. Znam osobę, której marzeniem jest mieszkać na tej dzielnicy – nie dlatego, że są tu przepiękne budynki i jest bardzo czysto. Chce tu mieszkać bo to taka noblilitacja, awans społeczny. Taaa czynsz i zęby w ścianę😉 Dzielnica jest faktycznie piękna. Tutaj są najpiękniejsze budynki i….faktycznie ma w sobie coś innego. Nie wiem, czy to panowie w gajerkach, wypindrowane dziunie z nadmuchanymi warami i cyckami, czy ta atmosfera high life. Coś w tym jest i lubię się czasami przespacerować ulicami tej dzielnicy. Popatrzeć na wspaniałą architekturę i coś co mi tutaj pasuje jak pięść do nosa.

IMG_20160821_212640a IMG_20160821_212911a

Bogaci i elegancko ubrani ludzie, a na ziemi owinięci w co się da cygańscy żebracy, a na przeciwko drogie sklepy.IMG_20160821_213017a

No to jak już zaczęłam o sklepach to może mi ktoś wytłumaczyć jak można zapłacić kupę forsy za takie paskudztwo jak ta futrzasta torebka?IMG_20160821_212753a

Albo jeszcze lepiej – wieśniackie spodnie od Gucci. Masakra!IMG_20160821_212505a

8. Strandvägen.

To miejsce musi zaliczyć każdy turysta. Przecudowna promenada, która przywodzi mi na myśl nadmorskie, francuskie miasta (kiedyś muszę to zweryfikować). Strandvägen to również część dzielnicy Östermalm. Warto się nią przejść udając się na zwiedzanie Skansenu :) IMG_20160821_113330a IMG_20160821_115454a IMG_20160821_115547a

9. Drottningatan.IMG_20160821_120204aTo chyba najbardziej popularny deptak w Sztokholmie. Tutaj jest cała masa sklepów i knajpek. Tutaj chyba przewija się najwięcej osób, tym bardziej, że deptak wiedzie aż do sztokholmskiej Starówki i przylega do Dworca Centralnego. Świetne miejsce na zakupy i rozrywkę :) IMG_20160821_120103a IMG_20160821_115736a IMG_20160821_120136a

10. Gamla Stan.

To miejsce jest numerem jeden na mapie każdego turysty. Faktycznie nie można go pominąć. Starówka jest piękna, pełna zakamarków, bram i wąskich uliczek. Nie będę się o niej rozpisywać ponieważ mam zamiar napisać o tym miejscu osobny post.IMG_20160823_112722a IMG_20160823_112816a IMG_20160823_112908a IMG_20160823_112254a

Dodam tylko, że na Gamla Stan znajdziecie największy wybór pamiątek  i zjecie najlepsze lody🙂 A lody Szwedzi mają naprawdę przepyszne.

IMG_20160823_112129a IMG_20160823_112404a

To tak w wielkim skrócie ale obiecuję, że o każdym z tych miejsc wkrótce napiszę więcej🙂

Fotografiska czyli o tym jak cały świat niszczy Afrykę.

Odwiedziny rodziny są zawsze okazją do odwiedzenia nowych miejsc, ale też i dawno nie odwiedzanych. Takim miejscem jest dla mnie Fotografiska w której dawno nie byłam i niestety przez to przegapiłam kilka, ciekawych wystaw. Te wystawy, które zobaczyłam w te wakacje walnęły mnie mocno w głowę i dały dużo do myślenia. Zanim jednak napiszę dlaczego muszę coś wspomnieć o wystawach z zeszłego roku🙂

Vee Speers z tego co się orientuję bywa ze swoimi zdjęciami w sztokholmskiej galerii całkiem często. Na jej zdjęcia czekałam ponieważ wiedziałam, że są nietuzinkowe. Vee jest australijską fotografką, która obecnie mieszka i pracuje w Paryżu. Jej fotografie są bardzo malarskie. Moją ulubioną serią jej zdjęć jest “The birthday party”, którą zresztą mogłam obejrzeć na żywo w Fotografiska. Niektórym mogą się wydać dziwne portrety dzieci poprzebieranych w dziwne stroje i trzymające w dłoniach dziwne przedmioty (szczur złapany w pułapkę, martwy królik). Niektórzy może uznają, że te zdjęcia niebezpiecznie przekraczają linię strefy seksualności (dzieci są poprzebierane w stroje dla dorosłych, chłopcy w sukienkach). Dla mnie są genialne.

IMG_20160815_182009aIMG_20160815_180529aIMG_20160815_181126IMG_20160815_181656a

Inną wystawą, której byłam bardzo ciekawa była wystawa zdjęć holenderskiego duetu Inez and Vinoodh. To para fotografów, którzy wykonują sesje zdjęciowe do światowych magazynów mody, a co za tym idzie focą wielkie gwiazdy. Ich zdjęcia są dosyć…..specyficzne i nie każdemu mogą przypaść do gustu. W ich zdjęciach jest sporo golizny, którą niekiedy próbują złagodzić przez usuwanie znamion płci – czyli człowiek wygląda jak manekin🙂 Problem rozróżnienia różnic płci często się przewala przez ich prace.IMG_20160815_231848a

IMG_20160815_231926aIMG_20160815_230907a

W swoim dorobku mają współpracę ze znanymi modelkami tj. Kate Moss, Eva Hercigova.

IMG_20160815_231704a

I aktorami tj. Mickey Rourke, Julianne Moore, Christopher Lee, oraz szeregiem innej maści artystów typu Prince,IMG_20160815_231357a

Lady Gaga – której portret z trzema głowami jest strasznie pojechany.IMG_20160815_230717a

Jeżeli chodzi o doklejanie części ciała to duet fotografów uwielbia takie zabawy i stworzył serię takich zdjęć. Bardzo dziwnych zdjęć i nawet trochę przerażających. Steven Tyler z ciałem kobiety? Proszę bardzo.IMG_20160815_231949a

Wystawą na którą bardzo czekałam (widziałam zdjęcia z wcześniejszych wystaw tego artysty) była wystawa zdjęć angielskiego fotografa Nicka Brandt. Facet robi niesamowite zdjęcia zwierząt afrykańskich i to nie są zwykłe fotografie. To zdjęcia z duszą i przesłaniem. Nick tworzy “testament” miejsc i zwierząt w Afryce. Dokumentuje rodzimych mieszkańców Afryki i ich naturalne środowisko zanim zniszczy je człowiek. Rok temu Fotografiska pokazała jego zdjęcia z serii pokazującej zwierzęta.IMG_20160815_230210a IMG_20160815_230439a IMG_20160815_225838a IMG_20160815_225653a

Zdjęcia dotyczyły również kłusownictwa. Ile słoni musiało zostać zamordowanych żeby uzyskać taką ilość kłów? I po co? Żeby zaspokoić ego jakieś, głupiej zdziry albo palanta z kasą? IMG_20160815_230024a

W tym roku Fotografiska pokazała inne zdjęcia Nicka. Tutaj fotograf pokazał miejsca w których fotografował wcześniej zwierzęta. I to jest masakra – góry śmieci. Pewnie wiele osób stwierdzi, że to wina Afrykańczyków, którzy są tak głupi i prymitywni, że nie potrafią dbać o własne środowisko. Taa tylko skąd nagle się u nich wzięło tyle śmieci??? Skąd nagle tyle wyprodukowali? To my im w tym pomogliśmy. Jakbyście nie wiedzieli to z Ameryki i Europy – pewnie i reszty świata płyną do Afryki statki z masą śmieci. Afryka to dla nas jedno, wielkie wysypisko śmieci. Tacy jesteśmy ekologiczni.

IMG_20160815_231054a IMG_20160815_231203a

Mam nadzieję, że tak jak mi, tak i innym osobom te zdjęcia dadzą trochę do myślenia o tym co robimy naszej planecie. Więcej o mocnych zdjęciach w kolejnym poście🙂

http://www.veespeers.com/

http://inezandvinoodh.com/

http://www.nickbrandt.com/

Pałac Näsby czyli historia z dreszczykiem w tle.

Wokół Sztokholmu rozsianych jest pełno pałaców i zameczków. Dwa tygodnie temu w drodze do snobistycznego Vaxholm zajechaliśmy do pałacu Näsby, który znajduje się w okręgu Täby.IMG_20160731_133259813a Historia tego pałacu sięga XIV wieku (a nawet i wcześniej) kiedy to należał do majątku uppsalskiego arcybiskupa. W końcu XVI wieku majątek znalazł się w rękach marszałka królewskiego dworu – Gustava Bannera. Gustav długo nie cieszył się zameczkiem w Näsby. Biedak opowiedział się po niewłaściwej stronie w znanym nam konflikcie pomiędzy naszym królem Zygmuntem III Wazą, a szwedzkim księciem Karolem. Jak się domyślacie skończyło się to dla niego tragicznie czyli został skrócony o głowę. Näsby przeszło  pod rządy jego wnuka czyli Pera Larssona- Sparre. Per postanowił przebudować stary zameczek w piękny pałac. Do wykonania tego zadania zatrudnił znanego już z projektowania pałacu królewskiego Drottningholm, Nikodema Tessin. Per był bardzo  bogatym człowiekiem. Sprawował urząd gubernatora w Älvsborg oraz był szwedzkim ambasadorem na dworze francuskim i angielskim – jednym słowem było go stać na słynnego, włoskiego architekta.20160731-IMG_224120160731-IMG_2235

Po śmierci Pera pałac przechodził z ręki do ręki (pod koniec XIX wieku w pałacu wybuchł pożar), aż w 1902 roku zakupił go Carl Robert Lamm. Był to bardzo bogaty człowiek – inżynier-wynalazca, właściciel wielu fabryk i kolekcjoner dzieł sztuki. Nowy właściciel przeprowadził generalny remont spalonego pałacu i następnie przeniósł do niego całą, swoją kolekcję zgromadzonych dzieł sztuki oraz swoją, piękną i ponad 20 lat młodszą żonę. 20160731-IMG_2226

W następnych latach do życia przywrócił także zaniedbany przez lata barokowy park będący częścią założenia pałacowego.20160731-IMG_2220-copy

W latach następnych otoczenie pałacu zapełniono fontannami i wieloma rzeźbami.20160731-IMG_2229-copy

20160731-IMG_224520160731-IMG_2239-copyIMG_20160811_182344a

Pałac również otrzymał piękną bramę z pałacu w Bolonii, która była wejściem do nowego budynku w którym znajdowała się stworzona przez Carla Roberta galeria sztuki.20160731-IMG_2244

Niestety kryzys lat 20 – tych XX wieku dotknął i rodzinę bogatego przemysłowca. Lamm żeby utrzymać swoją rodzinę zaczął sprzedawać swoje gromadzone latami dzieła sztuki. W 1938 roku Robert umiera, a jego żona Dora przeżywa go tylko kilka lat.

Pałac znowu zostaje sprzedany. Nabywa go w roku 1941 królewska marynarka wojenna i przemienienia w szkołę. Placówka działa do roku 1987. Z lat 80 – tych pochodzą budynki, którymi zabudowano teren pałacu. Niestety ohydnymi przybudówkami oszpecono i sam pałac.20160731-IMG_222820160731-IMG_2230

Następnie pałac zostaje wykupiony przez prywatną firmę i przekształcony w centrum konferencyjne.W środku znajduje się również część hotelowa wraz z restauracją. W pałacu jest możliwość wzięcia ślubu i wyprawienia przyjęcia.

Nie wiem co się wcześniej znajdowało w tym miejscu – obecnie są schody donikąd i kotwica, która nawiązuje do szkoły marynarki, ale do pałacu ma się pięść do nosa.20160731-IMG_2222

Niestety do czasów obecnych nie przetrwał również Neptun wieńczący fontannę parku pałacowego.IMG_20160811_182131a

Za to przetrwał stary kościół w który obecnie służy za atelier – swoją drogą w życiu bym nie pomyślała, że to jest stary kościół :) 20160731-IMG_2231 20160731-IMG_2234

Pałac jest średnio ładny – niestety nie widziałam go w środku, a otoczenie jest skutecznie popsute budynkami z lat 80 – tych. Mnie najbardziej przypadła do gustu ślicznie wyrzeźbiona studnia.IMG_20160811_181422a

A panu B. oryginalna, ale nieczynna fontanna – zgadnijcie dlaczego? Tak nawiasem takie cycate cudo widziałam po raz pierwszy w życiu.IMG_20160731_133125917a

Bardzo też się zdziwiłam, że ten niepozorny pałacyk ma tak bujną historię i to historię z dreszczykiem🙂

Jak już mówiłam, na początku XX wieku pałac zakupił, a następnie odrestaurował bogaty przemysłowiec.Robert Lamm oprócz tego, że miał całą kolekcję dzieł sztuki miał też młodą i piękną żonę. Kochający mąż, chcąc pokazać jak piękną ma żonę zamawia malarza, który ma namalować portret pięknej Dory. Obraz pięknej żony ma być perłą kolekcji Roberta. Dora do portretu ubiera się w piękną, czerwoną suknię. Nie wiadomo czy to magia tej sukni i piękno modelki, czy urok młodego malarza, a może wszystko naraz sprawia, że między piękną żoną przemysłowca, a artystą wybucha gorący romans. Wiadomo jak się kończy. Kobieta przyzwyczajona do luksusów nie ma zamiaru opuścić męża i podążyć za biednym artystą. O pięknych chwilach do końca życia będzie przypominać jej wiszący nad schodami obraz, którego nawet w ciężkich chwilach nie będzie w stanie sprzedać. Dora przeżywa swojego męża tylko kilka lat. Ale to nie koniec🙂

Nie wiadomo kiedy to się zaczęło ponieważ służby wojskowe raczej przemilczają  takie historie, ale w pałacu Näsby dzieją się dziwne rzeczy. Któregoś roku, kiedy w pałacu Näsby urządziło się już centrum konferencyjne, po sezonie w pałacu przebywał tylko jeden pracownik. Jego zadaniem było wietrzenie pokoi oraz odbieranie nielicznych telefonów. Pracownik był zupełnie sam i to być może sprawiło, że zaczął mieć wrażenie, że w budynku ktoś jest jeszcze. Któregoś dnia, kiedy odbywa swój codzienny obchód, wchodzi na schody wiodące na piętro i….coś go zatrzymuje. Nie może zrobić kroku do przodu! Następnego dnia sytuacja się powtarza. Biedak nie wytrzymuje nerwowo i ucieka z pałacu informując o całym zdarzeniu firmę ochroniarską. Niestety musi wrócić na stanowisko pracy – dodam, że firma ochroniarska sprawdziła wszystkie piętra i nie zauważyła nic dziwnego. Pracownik wrócił więc spokojnie do pracy, ale któregoś dnia kiedy rozmawiał przez telefon zauważył, że leżący na stole spinacz zaczyna się obracać, a za nim następne. Następnego dnia opowiedział o wszystkim pozostałym pracownikom, którzy wrócili do pracy po urlopach. Oczywiście nikt mu nie uwierzył. Nie martwcie się – oni też uwierzą, kiedy usłyszą w holu szmer rozmów i stukania kieliszków. Uwierzy też dozorca, którego pies nie chce wejść na schody wiodące na górę pałacu. Uwierzą też Ci, którzy w dawnej sypialni Dory usłyszą wyraźny dźwięk czyiś kroków i płacz dziecka. Najgorsza jednak historia przytrafia się pewnemu artyście, który przygotowuje w pałacu swój wernisaż. Nadzór na wieszaniem swoich dzieł sprawuje osobiście i w związku z tym poprawia przestrzeń wokół swoich prac przewieszając zdjęcia Dory i jej rodziny. W pewnym momencie spada z drabiny i rozwala sobie głowę. To jest koniec przygotowań. Artysta odjeżdża w karetce do szpitala. Na szczęście nic mu się nie stało, ale zrezygnował z wernisażu. Mało tego, nie chciał nawet osobiście przyjechać po swoje prace i wysłał po nie znajomych. Dlaczego? Podobno kiedy próbował przewiesić zdjęcia Dory, nagle poczuł na łydka zimne jak lód dłonie, które go złapały i pociągnęły w dół.

Ile w tym prawdy? Nie wiadomo. Powiem Wam, że chociaż w środku pałacu nie byłam to w parku dookoła pałacu było trochę dziwnie. Praktycznie zero ludzi, cisza i taka nieswoja atmosfera, a wtedy jeszcze nie znałam historii Dory🙂

Źródła:

https://sv.wikipedia.org/wiki/N%C3%A4sby_slott

http://www.nasbyslott.se/

http://www.gd.se/vackra-doras-vadjan-1                                  http://skarn.se/dora-lamms-valnad/

Sesja Gabi czyli jak dostałam po głowie od innych blogerek.

Pamiętacie moją relację ze spotkania sztokholmskich blogerek? – jeżeli nie to – tutaj możesz o tym przeczytać.

Jak wspomniałam w poście o spotkaniu, nie do końca miałam na nie ochotę – stresuję się przed tego typu spotkaniami i nie lubię tego typu spędów i wiecie co? Miałam rację, trzeba było zostać w domu! Dlaczego o tym dalej.

Na spotkaniu szczęśliwym trafem usiadłam koło najmłodszej blogerki ze Sztokholmu – Gabi. Pewnie co poniektórzy z Was kojarzą jej bloga – blog Gabrysi ponieważ Gabi jest bardzo aktywną blogerką, a i też u mnie wielokrotnie były odsyłacze do jej wpisów.Przyznam się, że zanim stworzyłam swojego bloga, zrobiłam mały rekonesans po konkurencji i największe wrażenie zrobiły na mnie dwa blogi – Gabrysi i Karoliny, którą też zapewne kojarzycie – blog Karoliny . Te blogi uznałam za największą konkurencję (wtedy jeszcze nie znałam bloga Agi z północy – blog Agi i bloga drugiej Karoliny blog Karoliny ). Na wspomnianym spotkaniu poznałam jedną z moich “konkurentek” czyli Gabi i tak się fajnie złożyło, że miałam szczęście siedzieć właśnie koło niej. Od pierwszej chwili stwierdziłam, że to faktycznie fajna dziewczyna (słyszałam o niej wiele ciepłych słów od innej blogerki) i pomyślałam, że muszę ją lepiej poznać. Trochę nam zajęło umówienie się na kawę ale udało się i pewnego wiosennego dnia spotkałyśmy się tylko we dwie. Było super, gadało nam się tak fajnie, że nawet nie zauważyłyśmy kiedy nam minęło te kilka godzin. Stwierdziłyśmy, że musimy to powtórzyć. Niestety Gabi jest bardzo zajętą osobą – pracuje w finansach w dużej i znanej firmie, a to wiadomo co oznacza – dni kiedy siedzi się w pracy od rana do nocy. Tak moi drodzy, praca w biurze to nie popijanie kawki i siedzenie na fejsie jak to się niektórym wydaje. Gabi to również wielki podróżnik, który kursuje po Szwecji i innych krajach. Powtórkę udało się nam zrobić całkiem niedawno, a pretekstem była sesja zdjęciowa. Przyznam się też cicho, że miałam niecny plan spiknięcia Gabi z moim znajomym Wikingiem, tak żeby została w Szwecji na zawsze, a Wiking w Sztokholmie. Niestety jako swatka poniosłam fiasko ;( ale jako fotograf…..

20160710-IMG_1684

Gabi na sesję zgodziła się bardzo szybko. Przyznała się, że nigdy nie brała udziału w czymś takim i że chciała zobaczyć jak to jest być modelką. Powiedziała mi także – małpiszon mały, że zawsze po cichu śmieje się z rączek na moich zdjęciach😉 Za karę oczywiście kazałam jej ciągle trzymać przy twarzy swoje łapki, a dłonie ma – musicie to przyznać, przecudowne (długie palce z ładnymi paznokciami – nie jakieś raciczki z poobgryzanymi pazurami). Te osoby, które były u mnie na zdjęciach wiedzą, że u mnie jest pełna powaga. Z Gabi to nie było takie łatwe, ponieważ Gabi śmieje się dosłownie cały czas i biedna musiała się ciągle powstrzymywać od śmiechu. Pewnie ja jej też w tym nie pomagałam bo wiem, że z chwilą przystawienia do twarzy aparatu nieświadomie zaczynam się uśmiechać co wiadomo jak działa na fotografowaną osobę. Teraz patrząc na jej roześmiane zdjęcie trochę żałuję, że w jej przypadku nie odpuściłam z tym moim terrorem antyśmiechowym😉 20160710-IMG_1654-copy20160710-IMG_1689-copy20160710-IMG_1691-copy20160710-IMG_170820160710-IMG_1723

Gabi jest też pierwszą modelką, której sesję raczył zaszczycić Pan Czesław🙂 Nie wiem jak Wy ale ja uważam, że zdjęcia wyszły super, oraz że udało mi się pokazać Gabi z nowej, nieznanej strony. Więcej zdjęć Gabi znajdziecie tutaj .

IMG_20160808_184908

A wracając do tematu spotkania blogerek…szkoda gadać. Po moim wpisie, którego założeniem było pokazanie wszystkich blogerek w jak najlepszym świetle i tego co tworzą, rozpętała się istna burza. Każda z nas opisuje życie tutaj w inny sposób, każda z nas pokazuje inne zdjęcia i nawet stwierdziłam, że tej rywalizacji blogowej tutaj nie ma. Niestety myliłam się. Nie będę wdawać się w szczegóły mojego procesu czarownic, ale w każdym razie za jedno niefortunne określenie (którego użyłam w skierowanym bezpośrednio do tej osoby pytaniu o wredne komentarze czytelników) zostałam później nazwana bezczelną i chamską osobą, która ma niski poziom kultury i damy tak się nie zachowują. WTF! Wiecie co? Aż włączyłam sobie program tvn – Projekt Lady, ponieważ zaczęłam się zastanawiać czy ja faktycznie jestem takim burakiem, który nie potrafi się zachować. Oczywiście żartuję  – nie jestem burakiem. Teraz pytanie czy obrażając mnie publicznie taka osoba może zwać się damą? Czy dama obrabia komuś tyłek za plecami i wypisuje hejtowskie komentarze? Wydaje mi się, że nie. Na tym kończę bo szkoda czasu na zazdrośnice ;) Jak widzicie w środowisku blogerów też może być “wesoło”.

A teraz pytanie do innych blogerów – czy też macie takie doświadczenia z innymi blogerami?

Lumpeksy czyli jak Czesław odkrył w sobie pasję stylisty ubrań do zdjęć.

Second hand, zachodnia odzież używana, szmateksy, ciucholandy, Tani Armani i lumpeksy – czyli odzież z drugiej ręki, ale nie zawsze używana. Nazw na second handy mamy w polskim języku sporo🙂 Osobiście znam osoby, które brzydzą się tymi sklepami ale znam też takie, które je kochają. Są  i takie, które nie przyznają się do tego, że coś noszą z lumpa bo czasami strach się do tego przyznać przed otoczeniem. Reakcje mogą być naprawdę różne. A czego tu się wstydzić? Ja np. byłam świadkiem sceny, kiedy w poprzedniej pracy jedna z dziewczyn (była nielubiana – i do końca mojej kariery w tej instytucji nie dowiedziałam się za co) przyznała się, że nosi bluzę z lumpa. Jedna z koleżanek nie mogła tego przeżyć przez całą resztę dnia. No bo jej mąż – tirowiec przywoził jej, wielkiej damie bieliznę Kleina i bluzeczki Polo. Pewnie kupował jej z poczucia winy za swoje przygody na poboczu z tirówkami, a ta się potem afiszowała swoimi markowymi rzeczami. Wiecie jak to komicznie wyglądało jak pierwszy raz przyszła w takim, firmowym polo, a nikt jej bluzeczki nie zauważył? Mocno wypinała cycki do przodu, żeby tylko widać było logo Polo – żeby ktoś w końcu zauważył jakie to drogie i markowe rzeczy nosi.

http://demotywatory.pl/3149606/Lumpeks
źródło

Do której grupy ja należę?

Czytając mojego bloga już wiecie, że jestem stałym bywalcem i nawet zrobiłam niezłą aferkę w jednym z sztokholmskich lumpeksów (mówiąc wprost zrobiłam z siebie idiotkę) – dla przypomnienia: zajrzyj tutaj .

W Szwecji to po prostu Second hand i koniec. Szwedzi to bardzo oszczędny naród, który uwielbia dawać drugie życie swoim rzeczom. Pewnie stąd tyle tutaj lumpeksów.

W Polsce mamy sieć lumpeksów Ciucholand, a w Szwecji jest Myrorna, Emaus, Röda Korset (Czerwony krzyż), Stadsmission.IMG_20160804_031023a IMG_20160804_031152a IMG_20160804_030418aIMG_20160804_115056a

Wiele z tych sieci pieniądze przeznacza na pomoc potrzebującym w biednych krajach ale też np. dla ubogich mieszkańców państwa szwedzkiego. Niektóre z nich mają wystawione kontenery na osiedlach lub na wysypiskach śmieci w których to można zostawić rzeczy, których już się nie nosi lub nie używa, albo np. nietrafione prezenty urodzinowe. IMG_20160805_005543

W każdym praktycznie z szmateksów nich stoją też wózki/kosze w których również można zostawić takie, niechciane rzeczy. Pamiętacie moją akcję z zostawieniem siatki z zakupami w takim koszu?🙂 Te zostawione rzeczy są od razu na zapleczu segregowane, wyceniane i wystawiane na sprzedaż. Powiem Wam, że z przyjemnością zostawiam swoje niechciane rzeczy w takim koszu. Wiem, że komuś się jeszcze może to przyda, a pieniądze ze sprzedaży zapełnią czyjś głodny brzuch.

Są też oczywiście inne lumpeksy – niektóre wyglądające jak eleganckie butiki w których rzeczy są często prawie nowe, ale też i w odpowiednio wyższej cenie. Taki np. Emaus jest rozdzielony na zwykły lumpeks i na lumpeks vintage w którym można znaleźć naprawdę fajne rzeczy ale już w o wiele wyższej cenie.IMG_20160804_115605a

Second handy są wszędzie tzn. przy autostradach, na pobrzeżach miasta, w centrach handlowych ale i w samym centrum Sztokholmu. Od tych polskich różni je to, że mają ładne, jednolite logo i nie są oblepione milionem brzydkich banerów/plakatów. IMG_20160804_030554a

W środku z reguły jest wszystko ładnie poustawiane.IMG_20160804_025327a

Poszczególne przedmioty porozdzielane są na tematyczne działy. IMG_20160803_225656a

Ciuchy posegregowane tematycznie i często kolorystycznie. IMG_20160803_225317a

Tylko raz trafiłam na hałdy ubrań w koszach. Rzeczy z reguły są już wycenione ale trafiają się również second handy z odzieżą na wagę. Sztokholmskie lumpeksy robią też czasami różnego rodzaju promocje lub przeceny.IMG_20160803_225512a

Co ciekawe, ciuchy nie mają tego specyficznego lumpowego zapachu, który posiadają ciuchy z polskich szmateksów. IMG_20160803_205922a

IMG_20160803_212036a

Rzeczy w szwedzkich lumpeksach są w różnym stanie. Znajdziemy takie, które nie wiadomo do czego się nadają ze względu na swój stan ale też i takie, które są praktycznie nowe, albo i zupełnie nowe posiadające jeszcze metkę ze sklepu. W Szwecji możemy urządzić całe mieszkanie rzeczami z lumpa. Szkło, meble, ubrania, biżuteria, książki, płyty, obrazy, sprzęt elektroniczny – wszystko czego dusza zapragnie. IMG_20160803_215326a IMG_20160803_215447a

Dla mnie swego rodzaju szokiem były meble, które zobaczyłam w zwykłych lumpeksach. Takie meble to przecież w Polsce tylko w drogich antykwariatach można zobaczyć. Oczywiście, żeby kupić takie meble to też trzeba mieć trochę kasy, ale nie kosztują tyle co w antykwariacie.IMG_20160803_212141a IMG_20160803_211835a

Można też trafić na przepiękne obrazy – niektóre są naprawdę w niskiej cenie. Są też i takie, tak jak ten poniżej, które potrafią kosztować po kilka tysięcy koron. Nie wiem jak Wam ale mi ten obraz strasznie wpadł w oko i gdyby nie to, że zwyczajnie mi nie pasuje do wystroju i kosmiczna cena, to prawdopodobnie bym go kupiła. No dobra, gdyby był tańszy to bym go wzięła.

Walden 100%

IMG_20160803_225911a  Wśród rzeczy można również znaleźć takie cudeńka jak stara kasa sklepowa, waga, maszyna do szycia i wiele innych.IMG_20160805_004221a IMG_20160804_031231a

W życiu też nie widziałam, żeby w lumpie było tyle starego sprzętu fotograficznego. Takiego canona 400 sama kiedyś miałam🙂IMG_20160803_214947a IMG_20160803_213900a IMG_20160803_213539a

Z takich starych rzeczy to jeszcze znalazłam serwis do kawy. Taki sam mieli moi rodzice w czasach PRL. Wiele razy natknęłam się również na rzeczy z Polski.

IMG_20160803_230007a

W życiu też nie widziałam tylu płyt – czarnych i CD w tak dobrych cenach. Wiele lumpeksów posiada kącik muzyczny w którym na miejscu można sobie przesłuchać płytę. Oczywiście są też specjalne butiki z używanymi płytami. Tak nawiasem to wśród książek można znaleźć stare, szwedzkie świerszczyki – totalnie na widoku, bez żadnej krępacji😉IMG_20160804_022835aIMG_20160803_215757a

Te lumpeksy, które zajmują duże powierzchnie często mają w środku kawiarnie w której można się napić kawy i zjeść ciacho. Taki second hand może być miejscem spotkania z koleżanką – wspólne szperanie połączone z oglądaniem zdobyczy przy pysznej kawie🙂

IMG_20160804_023923a IMG_20160803_224508a

Jeżeli chodzi o moje zdobycze to w przypadku ciuchów nie ma ich za wiele tzn. ciuchów w których bym mogła chodzić, ale jeżeli chodzi o ciuchy do sesji zdjęciowych to inna sprawa. To co udało mi się upolować to biżuteria – niestety dwa z tych pierścieni są tak małe, że przeznaczyłam je na potrzeby stylizacyjne. Torebki wiadomo nigdy nie wiadomo kiedy się przydadzą. Bluzeczka jest praktycznie nowa i do tego firmy Massimo Dutti czyli marki niedostępnej dla mnie ze względów finansowych. A że ktoś ją dwa razy ubrał i co z tego? W normalnych klepach bluzki, które kupujemy są również mierzone i często kupujemy rzeczy śmierdzące potem osób, które je wcześniej mierzyły. IMG_20160804_120452a

Z Panem B. udało nam się również upolować spodnie “robocze” z……Polski :) IMG_20160803_212640a

Ciuchów dla siebie nie mogę znaleźć, ale za to co mamy w kuchni to w większości pochodzi z lumpeksów. Za taki wyciskacz do soków w Izraelu chcieli na straganie 100 dolców, a my go kupiliśmy za 50 koron i to w stanie idealnym. Jeżeli chcecie kupić kubki to tylko w second handzie – jest taki wybór, że każdy znajdzie coś fajnego. Ja np. znalazłam kubki z Duki, fantastyczne filiżanki z miejscem na woreczek herbaty, no i moje ukochane kubki Nescafe. Wszystko po 10, a czasami i 5 koron w stanie idealnym.IMG_20160804_122541a

Jeżeli chodzi o ciuchy do sesji to tutaj w Szwecji jest po prostu istny raj. Za każdym razem kiedy idę na szlak lumpeksowy zawsze z czymś wracam do domu. IMG_20160803_212819a

Wiele z tych rzeczy już użyłam inne czekają na swoją chwilę. To czego użyłam można zobaczyć na wielu moich zdjęciach i tak:

Moja koleżanka, którą na pewno skojarzycie z innym blogiem o Szwecji Blog Gabrysi  – relacja z sesji już niedługo.

IMG_20160804_232523a

IMG_20160803_230306a IMG_20160803_230439a IMG_20160803_230827a IMG_20160803_230943a IMG_20160803_231123a

I nakrycia głowy, które akurat sama noszę.IMG_20160804_014251a

Pamiętacie sesję ślubną jaką sobie zrobiliśmy z Panem B. do wpisu o życiu pod presją? – zajrzyj tutaj . Wiele osób pytało mnie później o sukienkę jaką miałam na sobie :) IMG_20160803_231836a

Jak już jesteśmy przy zdjęciach na których jest Czesław, to muszę Wam wspomnieć o ogromnej pomocy Czesława przy tworzeniu powyższych zdjęć. Czesław jak wiecie kocha być asystentem i asystuje mi we wszystkim jak tylko może. Robiąc zdjęcia na podłodze zauważyłam, że Czesiek odkrył swoje nowe powołanie – stylisty ubrań do zdjęć. Przez jego perfekcjonizm długo nie mogłam zrobić zdjęcia, ponieważ wiecznie był niezadowolony z ułożenia ciuchów i ciągle coś poprawiał. A to coś się marszczyło brzydko i trzeba było to wygładzić kładąc się całym ciałem na zmarszczce – ewentualnie przygnieść zadkiem, a to ramiączka odstawały i trzeba je było łapką poprawić. Najwięcej problemów stwarzał welon i Czesław bardzo długo go układał. Na koniec biedaczek padł ze zmęczenia ale żeby nie było to tak, żeby wygładzić zgniecenia na tunice.IMG_20160803_232102a

A na co Wy polujecie w szmateksach – o ile je lubicie?😉

Muzeum techniki czyli dobrze, że jest wolny wstęp.

Pewnie już po tytule domyślacie się, że i tym razem będę krytykować kolejne, sztokholmskie muzeum. Nie chcem ale muszem jak to ktoś niezbyt mądry powiedział.

Pamiętacie jak pisałam, znaczy się krytykowałam muzeum policyjne? – dla przypomnienia możecie zajrzeć tutaj . Wspomniałam wtedy, że obok muzeum policji znajduje się kilka innych muzeów w tym muzeum techniki.

O tym muzeum słyszałam cuda na kiju od momentu jak tylko pojawiłam się w Szwecji czyli, że takie super ekstra wypasione. Strasznie się na nie napaliłam a tym bardziej, że we wszystkie środy przez trzy ostatnie godziny otwarcia wstęp do muzeum jest za darmo. Super wypasione muzeum ze wstępem za darmo? To jest dopiero coś! Niestety jakoś ciągle mi nie po drodze było to muzeum. Tak się złożyło, że w te wakacje na szwedzkiej ziemi pojawił się mój Tato i wiedząc, że w Berlinie zwiedzał muzeum techniki zaproponowałam mu wspólne wyjście. Po cichu miałam nadzieję, że w końcu coś na nim zrobi wrażenie i obędzie się bez tekstów typu “a w Berlinie to już 20 lat temu coś takiego widziałem”. IMG_20160622_172704918a

Muzeum akurat przechodzi mały remont zewnętrznej elewacji, ale to nic bo budynek nie jest jakiś super piękny i zabytkowy. IMG_20160622_184121736a

Zanim Wam zrelacjonuję naszą wizytę w muzeum tradycyjnie jak to już ja – historyk muszę coś opowiedzieć o historii powstania tego muzeum.

Zaczątki muzeum powstały już w 1923 roku jako stowarzyszenie, które zorganizowało muzeum i od 1965 roku uzyskało dotacje rządowe na działalność muzealną. Obecny budynek muzeum powstał w 1936 roku i jest to  bardzo prosta bryła. Muzeum w roku 2016 zostało uznane przez Stowarzyszenie Muzeów Szwedzkich za Muzeum Roku. Moim zdaniem chyba trochę na wyrost, no ale o tym będzie dalej.

Stowarzyszenie, które zawiązało się w 1923 miało na celu wraz ze Stowarzyszeniem Szwedzkich Wynalazców, stworzenie muzeum techniki – takiego na wzór monachijskiego muzeum techniki. Od roku 1924 członkowie stowarzyszenia rozpoczęli akcję zbieralnictwa wszystkiego co można by było w przyszłości umieścić w muzeum techniki. Wkład w budowę muzeum miało wiele bogatych ludzi w tym znani Wallenbergowie. Samo muzeum od początku nastawione było na prezentowanie przedmiotów demonstracyjnych czyli często takich, których zwiedzający mógł dotknąć, a nawet wypróbować. Muzeum składa się z kilku połączonych ze sobą budynków. Jeden z nich wygląda jak hangar. Tutaj możemy zobaczyć podwieszone samoloty, a nawet sputniki. Do tego samochody i różnego rodzaju maszyny.IMG_20160801_195636aIMG_20160801_200941aIMG_20160801_195055aIMG_20160801_201526a

Niestety wszystko odgrodzone i niedostępne, a ja się nastawiałam na wsiadanie do starych samochodów i na motory😦 Nic z tych rzeczy. IMG_20160622_173712836aJedynie mogłam sobie usiąść w pseudo koparce i wczuć się w operatora sprzętu ciężkiego. Wcale nie jest prosta sprawa operować taką maszyną. Oczywiście koparką było najwięcej osób zainteresowanych i zrobiłam szybki rzut na taśmę bo kto powiedział, że to tylko dla chłopaków?IMG_20160802_000948a

Wiele przedmiotów to zwyczajne nudy. Co poniektóre pamiętam tak jak stare komputery, odtwarzacz wideo czy stara maszynka do mięsa. Przy okazji dowiedziałam się, że to w Szwecji powstała myszka komputerowa i kolorowa grafika komputerowa. IMG_20160801_203713aIMG_20160801_201134a

Szwedzi również wynaleźli jednosoczewkowy aparat lustrzany – bardzo ważny wynalazek dla mnie :) IMG_20160801_201817aIMG_20160801_200208a

No dobrze pewnie dla mnie nudy, a dla pasjonatów rewelacja tak jak dla mnie lodówka, bo jakbyście nie wiedzieli to właśnie Szwedzi skonstruowali lodówkę bez ruchomych części. Szwedzi również wynaleźli opakowania papierowe Tetrapak o czym ja np. wcześniej nie wiedziałam.IMG_20160801_201946aNa wystawie oczywiście muszą być obecne telefony bo przecież dzięki Szwedowi – Ericssonowi rozwinął się przemysł telefoniczny. Jako, że interesuję się historią życia codziennego z dużą uwagą przyjrzałam się pięknie ozdobionej muszli klozetowej, a że też jestem fanką odkurzania chętnie obejrzałam wystawę odkurzaczy. Jeden lub podobny, dostali moi rodzice w prezencie ślubnym i nawet go pamiętam.

IMG_20160801_203818a

To co mnie najbardziej zainteresowało to sprawy babskie, czyli wynalazek ludzkości stanik wonderbra (przyznam się bez bicia, że na żywo nie widziałam tego stanika) olejek do opalania i herbata w saszetkach. Ciekawe też były akcesoria do pielęgnacji włosów🙂 Teraz sobie myślę, że panowie – widziałam jak mój Tata rzucił z daleka wzrokiem i powędrował dalej, te gabloty uznają za nudy.IMG_20160801_194945a

I to było z tych ciekawszych rzeczy. W głównym budynku na pierwszym i drugim piętrze znajdują się jeszcze inne wystawy. Ta ciekawsza poświęcona jest osobie Christophera Polhema zwanego ojcem szwedzkiej mechaniki. Wystawa jak wystawa cały efekt psuje to, że wchodząc do pomieszczeń od razu myśli się o tym jak najszybciej wszystko obejrzeć i uciec. Dlaczego? Bo jest straszna sauna. Być może akurat my trafiliśmy na awarię z klimą bo klima tam na pewno nie działała. Jeżeli chodzi o Polhema to bardzo mocno przysłużył się rozwojowi szwedzkiej ekonomii i przemysłowi. Wynalazł np. kłódkę – wiedzieliście o tym? Bo ja nie wiedziałam. Polhem miał ogromny wkład w rozwój górnictwa oraz pracował przy budowie kanału gotyjskiego (łączy wschodnie i zachodnie wybrzeże Szwecji). Christopher P. był również prekursorem produkcji masowej. Tak, to nie Stany Zjednoczone i Anglia wpadły na to, żeby produkować rzeczy masowo tylko biedna i przez wielu uważana za zacofany kraj Szwecja.

IMG_20160801_195239a

Na ostatnim piętrze są wystawy nie wiadomo o czym. Jedna dla dzieciaków i jak weszłam i zobaczyłam jak oszołomy siedzą przy kompach i grają w gry to od razu mi się odechciało. Dla mnie najwyższe piętro można spokojnie pominąć w zwiedzaniu, bo to zapchaj dziura no chyba, że ma się dzieci ale ja bym nie chciała iść do muzeum z dzieckiem żeby sobie pograło w durną gierkę. IMG_20160801_201401a

Muzeum oprócz sal wystawowych posiada jeszcze kino 4D, sklepik – wyciągacz pieniędzy od biednych rodzicówIMG_20160801_195347a

no i oczywiście kawiarnię🙂

Wiecie jaką korzyść wyciągnęłam ze zwiedzania tego muzeum? Dowiedziałam się, że klucz francuski wcale nie wymyślili Francuzi tylko Szwedzi i mój Tato to wiedział! A ja “wielki historyk” nie:/ Aczkolwiek z tymi kluczami to jak sobie spojrzałam to jest jakieś pomieszanie – klucz szwedzki, francuski, angielski…. Wstyd się też przyznać ale nie wiedziałam, że taka oczywistość jak termometr Celsiusa to wynalazek pochodzący ze Szwecji. W Szwecji powstało wiele rzeczy, które teraz ułatwiają nam życie. A z Tatą jednogłośnie oświadczyliśmy, że…dupy nie urywa, a na pewno nie za 150kr, które normalnie trzeba zapłacić. Jak chcecie zwiedzić to muzeum za darmo to wybierajcie środy od godziny 17. Spokojnie zdążycie je obejść w trzy godziny. Więcej na stronie muzeum – zajrzyj tutaj . 

A jeżeli chcecie poczytać o muzeum z innej perspektywy to zapraszam na bloga mojej, blogowej koleżanki Gabi – zajrzyj tutaj .

przy pisaniu tekstu korzystałam z:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Christopher_Polhem

https://sv.wikipedia.org/wiki/Tekniska_museet

p.s. żeby nie było, że wszystko krytykuję następny post będzie o muzeum, które mnie oczarował😉

Moje sukcesy na SAS/SVA czyli o tym czy Astrid Lindgren popełniła plagiat i o tym jak mnie wkurwił ramadan.

Ok od razu przyznam się bez bicia, że zaliczyłam pierwszą klasę/grupę i za tydzień z kawałkiem zaczynam drugą🙂

Ostatnio skończyliśmy na tym jak zdenerwowałam się, kiedy nie zobaczyłam swojego nazwiska na liście nowo przyjętych kursantów – dla przypomnienia możecie sobie przeczytać: tutaj .

Zaraz na pierwszych zajęciach dowiedzieliśmy się, że przez cały kurs, który trwa prawie dwa miesiące przerabiamy jako lekturę Mio mój Mio – Astrid Lindgren. Nigdy tej książki nie czytałam i wiecie co? Miałam rację. Czytaliście to arcydzieło, którym Szwedzi się zachwycają pod niebiosa mówiąc, że to klasyka szwedzkiej literatury dziecięcej? Bleee moim zdaniem Braciom Lwie Serce (to też napisała Astrid) nie dorasta do pięt. Jeżeli przeczytaliście kiedyś lub może teraz czytacie ją swoim dzieciom to zastanówcie się i powiedzcie, czy Wy też widzicie podobieństwa do Władcy Pierścieni? Tak, wiem, że jestem zwichrowana psychicznie pod względem Władcy Pierścieni. Nie wiem ile razy widziałam ten film (książkę też przeczytałam) w każdym razie teraz ciągle widzę jakieś nawiązania do Tolkiena. Zresztą jak nie Władca, to Gra o Tron😉 W każdym razie czytając i odkrywając ze zdumieniem coraz to nowe podobieństwa (zły rycerz, któremu królewicz odcina rękę, kraj zasnuty ciemnością w którym nic nie rośnie, szpiedzy porywający ludzi i zwierzęta, magiczny las, dwóch przyjaciół wędrujących po kraju ciemności i chcących zabić złego rycerza) zajrzałam do źródła i dowiedziałam się, że Władca i Mio zostały wydane w tym samym roku, ale Tolkien swoją trylogię pisał przez 10 lat. Dowiedziałam się również, że oboje autorzy zasięgnęli do starych legend, no a legendy wiadomo – podobne, zwłaszcza, że Skandynawowie zapuszczali się i na Wyspy Brytyjskie. Mimo wszystko to trochę dziwny zbieg okoliczności, ale nie chce mi się wierzyć, że Lindgren popełniła plagiat. A co do książki…oj cierpiałam jak ją czytałam – co za nudy chyba takie specjalne dla dzieci na dobranoc co by szybko usnęły ;) IMG_20160628_154855881 copya

Z rozpiski, którą dostaliśmy wiedziałam, że co tydzień będzie egzamin. Na pierwszy ogień miała być prezentacja polegająca na opowiedzeniu/zaprezentowaniu czegoś co chcielibyśmy polecić reszcie grupy. Pomyślałam sobie, a co tam zrobić prezentację. No tak ale jak się okazało to nie miała być prezentacja tylko właściwie wykład i to wykład bez żadnych pomocy typu notatki. To już nie było zabawne. Akurat czytałam kolejną część szwedzkiej autorki kryminałów Camillii Läckberg więc stwierdziłam, że to będzie świetna rzecz do zaprezentowania. Nakreśliłam sobie kilka zdań o autorce i całej serii kryminalnej i zaczęłam ćwiczyć. Moim słuchaczem został Czesław. Nawet okiem nie mrugnął z nudów kiedy po raz enty opowiadałam mu te same farmazony i wszystko rozumiał! No ale to w końcu urodzony Szwed. Nadszedł dzień prezentacji i jako, że było nas około 30 osób w grupie, nauczyciel podzielił nas na dwie grupy i przeznaczył na nasze prezentacje dwa dni. Jedna grupa robiła prezentacje, a druga w innej klasie opracowywała pytania do lektury. Ja zostałam wytyczona na drugi dzień i tak jakoś się złożyło, że w w grupie praktycznie samych facetów bleee Na pierwszy ogień poszła dziewczyna i to była masakra. Jak patrzyłam na jej trzęsące się ręce to jeszcze bardziej się sama denerwowałam. Ludzie mówili o różnych rzeczach – knajpach w których pracowali, miejscach, programach telewizyjnych. Mnie rozśmieszyła zakutana od stóp to głów Somalijka, która zachęcała do uprawiania sportu. Zaraz sobie wyobraziłam jak ona biega w tych swoich namiotach. Oczywiście nie wszyscy się zastosowali do reguł….dwóch chłopaków z Syrii (teraz każdy mówi, że jest z Syrii) olało zasady i jeden postawił sobie tablet przed sobą, a drugi rozłożył kartki. Patrzyłam na to z niedowierzaniem i z niesmakiem, gdyż nauczyciel w myśl poprawności politycznej nie zwrócił im uwagi. Bardzo mi się to nie podobało. Nie wiem jak mi poszła prezentacja. Na bank nie trzęsły mi się ręce ponieważ ściskałam książkę i machałam nią jak tylko mogłam😉 Nie wiem też czy zmieściłam się w 5 minutach. Nie wiem czy nie mówiłam za krótko bo niby 5 minut, ale jak trzeba coś opowiedzieć w obcym języku to te, krótkie 5 minut nagle wydłuża się jakby to było co najmniej pół godziny. Nie wiem, ponieważ nie dowiedzieliśmy się jak nam poszły te prezentacje. Najważniejsze, że przeżyłam i zaliczyłam🙂

Walden 100%

Drugi egzamin był egzaminem pisemnym na którym trzeba było wybrać sobie temat i napisać esej na 300 słów. Tematy standardowo nudne jak flaki z olejem. Napisałam i zaliczyłam🙂

IMG_20160616_085936205a

Nie wiem jak Wy ale ja mam dziwne szczęście, że jak się wystroję w jasne rzeczy to jest zimno i mokro. Egzamin wymaga odświętnego ubrania – tak mnie uczono za czasów komunistycznych. Na trzeci egzamin wystroiłam się więc w eleganckie, żółte spodnie od super duper Zary. Rano jak wychodziłam z domu było całkiem ciepło, no może trochę burzowo. Po wyjściu z egzaminu, lało i było zimno, a ja wystrojona w sandałki i jasne spodenki od Zary, których tak jest mi szkoda, że ubieram je raz na ruski rok (całe szczęście, że cały czas mi się w nie tyłek mieści), musiałam zasuwać do metra. Oczywiście zmarzłam jak cholera ale to nic najgorsze, że super duper portki zostały pochlapane brudną wodą. To się nazywa mieć szczęście.IMG_20160616_102355786a

Trzeci egzamin polegał na teście słuchowym. Dostaliśmy kartki z pytaniami i trzeba było w oparciu o usłyszany tekst napisać lub zakreślić właściwą odpowiedź. To była masakra. Nie chodziło o to że zadanie jest trudne (dla mnie najtrudniejsze są słuchanki). Było koszmarnie trudne, ponieważ ze względu na to, że połączono nas z drugą grupą egzamin zdawaliśmy na auli, gdzie nagłośnienie nie było przygotowane do takich zadań. Wyszłam z egzaminu z przeświadczeniem, że go oblałam i będę powtarzać klasę. No trudno, nigdzie mi się nie spieszy. Nie wiem jak to się stało, ale ten test zdałam najlepiej ze wszystkich moich testów na SAS/SVA.IMG_20160623_090945783a

Ostatni egzamin był z wiedzy o lekturze. To była sama przyjemność. Dostaliśmy pytania z Mio mój Mio, na które należało odpowiedzieć i na koniec napisać co nam się podobało w tej książce. Napisałam to co Wam, że nudy na pudy i wygląda na plagiat🙂 Mam w nosie czy im się to spodobało czy nie. W każdym razie zaliczyłam🙂 O rany, jak ja teraz żałuję, że tak nie mówiłam prosto w nos swoim nauczycielom w średniej szkole. Głupiej polonistce, która nie wychodziła poza ramy streszczeń lektury i nie pozwalała na własne wyciąganie wniosków. Szkoda gadać, dobrze wiecie jak było i jest.

Wiecie co mnie wkurzało w mojej grupie? Ramadan. Nauczyciel, bardzo sympatyczny facet za każdym razem życzył nam udanego dnia, weekendu, wieczoru, kolacji – no i kilka razy usłyszał od osób z krajów muzułmańskich, że oni nie mają kolacji bo jest, cholera jasna, ramadan. Za pierwszym razem tylko podniosłam brew, ale za drugim i kolejnym zaczął mnie strzelać szlag. Co to kogo obchodzi, że oni się głodzą? Czy katolicy smęcą o swoich postach (chociaż w mojej poprzedniej pracy tłusta pani naczelnik vel świnka pigi patrzyła krzywym okiem jak ktoś wsuwał mięso w piątki) albo Żydzi? Tylko czekałam aż ktoś mi zwróci uwagę, że nie mogę jeść w klasie. Na szczęście obyło się bez rozróby.IMG_20160628_085448905a

Tak się nasłuchałam, że SAS/SVA jest o wiele trudniejszy od SFI i proszę, zdałam. Tutaj też nie było tajniaczenia się czyli każdy na lekcji musiał zabrać głos. Nauczyciel zmuszał nas do mówienia i to było super. Aaa jeszcze oprócz czytania lektury mieliśmy sporo zadań domowych i wypracowań. A na koniec bonusik🙂 Za naukę w Komvuxie można dostać stypendium. Należy oczywiście spełnić kilka warunków takich jak np. dwuletni, nieprzerwany pobyt na terenie Szwecji (dla osób posiadających dzieci jest inaczej). Ja dostałam takie stypendium pomimo tego, że dwa lata miną mi dopiero w połowie sierpnia. Żyć nie umierać i to jest kolejny plus mieszkania w Szwecji🙂 Stypendium nie jest jakieś strasznie wysokie, ale na polskie warunki to kupa kasy, to więcej niż zarabiałam tutaj pracując w debilnej szkole.

To za jakiś czas doniosę Wam jak wygląda sprawa w grupie oczko wyżej🙂

Wakacje w Polsce czyli zakupy, wiśnie, gwiazdowate modelki i małe rozczarowania.

Tak wiem, jestem świnia, że nic nie powiedziałam, że będę, jestem, byłam w Trójmieście. Wyjazd do Gdańska wypadł całkiem spontanicznie. Nie planowałam wakacji w Polsce. Lato w Szwecji jest całkiem przyjemne i nie trzeba uciekać do ciepłych krajów – tym bardziej, że pogoda w Trójmieście naprawdę mocno nie odbiega od tej która jest w Sztokholmie. Tak więc wyjazd był trochę niespodziewany, aczkolwiek z pewnym wyprzedzeniem o nim wiedziałam. Nie pochwaliłam się nim ponieważ…..wielu z Was i tak nie ma w Trójmieście bo się gdzieś wczasujecie, a ja nie jestem gwiazdą, która oczekuje, że z dnia na dzień rzucicie wszystko i się ze mną spotkacie. Druga sprawa to przyjeżdżam do rodziców i to z nimi chcę najwięcej czasu spędzić. Trzecia sprawa to podeszłam trochę egoistycznie do wyjazdu i postanowiłam trochę porobić fot fajnym modelkom. No i czwarta sprawa – trzeba było poszaleć na zakupach i zrobić porządek na głowie, a przy okazji sprawdzić czy coś się nie dzieje w mojej paszczy. Tak przy okazji to wiem, że wielu Polaków mieszkających w kraju wyśmiewa się z takich jak ja, że przyjeżdżamy do kraju odpicować się. Nie rozumiem tego, to chyba dobrze, że przywozimy kasę do kraju?

Uprzedzając pytania taaa jestem teraz blondiną :) IMG_20160725_224956a

Jak już zaczęłam o zakupach to tym razem wybrałam sobie genialny czas wakacji czyli czas przecen. Zaszalałam równo w Reserved. No ale jak można nie zaszaleć skoro bluzki można kupić za 15 zł. Do tego w sam raz na sesje zdjęciowe upolowałam biżuterię w Mohito. Niestety w Szwecji w takich cenach nie upoluję ciuchów.IMG_20160718_152957620aIMG_20160725_200410a

Tym razem zawitałam w końcu do mojego, jednego z najlepszych miejsc pracy czyli Fashion House. To firma w której pracowałam najdłużej i miałam najfajniejszego szefa i super koleżanki (szczególnie jedną). Teraz mogę powiedzieć, że żałuję, że odeszłam – trzeba było kryzys przeczekać, ale z drugiej strony nie pracowałabym potem w drugim, najlepszym miejscu czyli Muzeum Archeologicznym z drugą, najlepszą szefową – Panią Małgosią i inną, najlepszą koleżanką, Ewą🙂 No i prawdę mówiąc dobrze to wyszło na zdrowie mojemu portfelowi, ponieważ w FHG było wiecznie pełno pokus ciuchowych.

Mogę też powiedzieć, że nadal chcąc jechać do gdańskiego outletu muszę mieć worek pieniędzy. Zawsze znajdę tam fajne dżinsy w Big Starze, coś wyszukam w Solarze i w Diversie. Niestety moja niespodzianka nie udała się i nie zastałam w biurze moich koleżanek, ale był mój najlepszy szef i fajnie było razem posiedzieć i pogadać….o kotach🙂

Udało mi się za to spotkać dwie koleżanki pracujące w sklepach outletowych – niestety z moich czasów już niewiele osób pracuje w outlecie. Spotkałam też koleżankę z podstawówki, czyli outlet to wciąż świetne miejsce na spotkanie dawno niewidzianych znajomych ;) IMG_20160725_223748a

Z zakupowych szaleństw przyznam się jeszcze do Yves Rocher. Nie wiem jak Wy ale ja z tego sklepu nie wychodzę z pustymi rękoma, a szczególnie w wakacje kiedy są fantastyczne promocje.

IMG_20160725_220116a

Tyle o zakupach🙂

Bukując bilety nie wiedziałam, że w tym czasie będzie trwał w Gdańsku festiwal teatrów ulicznych czyli FETA. Zupełnie o tym zapomniałam. Jakiś czas temu festiwal przeniesiono na Grodzisko i prawdę mówiąc nie chciało mi się tam chodzić – chociaż wcale nie mam daleko. W tym roku FETA wróciła na Stare Przedmieście i Dolne Miasto. Jak to fajnie, że Zaspa nie zgodziła się na powrót FETY na stare śmieci😉 W ten sposób po przyjeździe pomaszerowaliśmy z bratem i naszą Mamą na przedstawienie. Wiecie na co trafiliśmy? Na przedstawienie “Syndrom sztokholmski”, który wystawiali…Szwedzi. Wiem o co chodzi w syndromie sztokholmskim ale za nic nie rozumiałam o co chodzi w tym przedstawieniu. No ale to szczegół, bo fajnie było pooddychać nocną, atmosferą festiwalu. Fajnie było maszerować z Mamą pod rękę po wałach Dolnego Miasta.

Na drugi dzień czyli w niedzielę był już ostatni dzień FETY. Niestety muszę stwierdzić, że….było słabo. Najsłabiej z tych wszystkich FET jakie widziałam, a do tego ostatnim, finałowym przedstawieniem było przedstawienie wspomnianych Szwedów. Jak na XX, jubileuszowy festiwal – słabizna.

IMG_20160725_220353aIMG_20160725_225503aIMG_20160725_225403a

Najfajniejsze okazało się przedstawienie “Marzyciele. Z głową w chmurach”. Zostaliśmy z bratem prawie siłą włączeni przedstawienia. IMG_20160725_224629a

Dostaliśmy kapelusze w formie chmur i mp3 z których sączył się sympatyczny głos, który kazał robić różne, czasami śmieszne rzeczy. Na koniec dostaliśmy odznakę chmury. IMG_20160725_224747a

Tym razem nie było też namiotu ze stoiskami, gdzie można by coś kupić do jedzenia, a potem sobie usiąść przy stoliku i spokojnie się posilić.Owszem ucieszyłam się na widok auta z belgijkami i nie miałam problemu żeby sobie usiąść na krawężniku i je wciągnąć. Niestety wieczorem belgijki, a może sos którym były oblane wyszły mi bokiem. Takiej karuzeli to ja w życiu nie miałam. Nieee nie piłam alkoholu – zatrułam się. Chyba jednak lepiej iść do budki do której nie stoi aż tyle osób. W każdym razie fryty były największym rozczarowaniem mojego wyjazdu, a może nie fryty tylko coś innego…IMG_20160725_224301a

Pomimo minusów i tak uważam, że FETA to fajna sprawa, a najfajniejsze jest to, że ożywia zapomnianą część mojej dzielnicy. Z radością zobaczyłam, że odnowiono trzy kamienice bo to oznacza, że ta dzielnica żyje i nie daje się developerom, którzy ostrzą sobie zęby na ten teren. Słyszeliście o ostatniej aferze mieszkaniowej z prezydentem Gdańska na czele? Ciekawa jestem czy nie ma już planów co do Placu Wałowego. IMG_20160725_225302aIMG_20160717_184651333a

Moi rodzice mieszkają praktycznie na Starówce więc codziennie łaziłam po Starym Gdańsku. Gdańsk powoli szykował się do Jarmarku Dominikańskiego co było widać po ilościach ludzi na mieście. I wiecie co? Gdańsk jest cudny. Jest ładniejszy od Lubeki i od Bremy. Jest niepowtarzalny ze swoimi Targami i nabrzeżem Motławy.IMG_20160725_214457a IMG_20160725_214732a

Zaliczyłam wielokrotnie spacer nowym deptakiem czyli Piwną na której znajduje się m.in. Muzeum Zabawek i fantastyczna kawiarnia PI-kawa.

IMG_20160725_225747a

Po drodze zerknęłam tęsknym wzrokiem na Bar Turystyczny do którego za każdym razem kolejka wylewała się aż do ulicy i na Pyra bar w którym można objeść się pysznymi zapiekankami z kartofli za niewielkie pieniądze. IMG_20160725_224913a

Niestety Gdańsk się zmienia także na niekorzyść. Niestety, ponieważ przychodzą zmiany, które ciężko zaakceptować. Niedawno dowiedziałam się, że główny budynek Poczty Polskiej na Długiej został wystawiony na sprzedaż. Jak widać nawet już nie pomoże specjalna seria znaczków z okazji ŚDM😉

IMG_20160725_223639a

Na sprzedaż również wystawiono budynek hali targowej. Długo się przekonywałam do nowego budynku hali, a teraz kupcy gdańscy postanowili wystawić go na sprzedaż😦 Nie wyobrażam sobie Gdańska bez hali na której można kupić świeże mięso od Kaszubów i warzywa z owocami. IMG_20160725_225849a IMG_20160725_215016a

Jak już wcześniej wspomniałam wyjeżdżając do Polski zaplanowałam sobie sesje zdjęciowe. Miały być trzy, a wyszły dwie. Pierwsza była Aga z którą umówiłam się w tempie iście ekspresowym. Zdjęcia są właśnie na warsztacie ale już mogę powiedzieć, że są boskie. IMG_20160725_230035a Druga sesja z Martą z którą nie udało mi się spotkać w maju – cieszę się, że tym razem spotkanie doszło do skutku. Na obydwu sesjach kibicowała nam kicia – moja, stara znajoma. O sesjach napiszę w oddzielnym poście.IMG_20160725_230202a

Trzecia sesja niestety się nie odbyła. To miały być zdjęcia z wizażystką i zaplanowaną stylizacją. Niestety modelka, która jak wcześniej zauważyłam odpowiadała na każde ogłoszenie fotografów trójmiejskich wkurwiała mnie od samego początku. Sto pytań o temat sesji (nigdy nie mam tematu sesji), o stylizację, makijaż i inne głupoty. Zero własnej inwencji. Sorry nie mam czasu na fanaberie rozgwiazdeczek. Mam ochotę wpisać ją na czarną listę modelek.

Będąc w Polsce skorzystałam też i zrobiłam odbitki zdjęć, które zawisną na naszych ścianach🙂

IMG_20160725_215608a

Zakupiłam też kilka rekwizytów do moich sesji zdjęciowych🙂 W tych okularkach wyglądam jak paszczakowa z mojej, poprzedniej pracy😉 Dodajcie sobie do tego super paskudny charakter (wulgarna furiatka i krzykaczka – książkę bym mogła napisać o  tym co robiła ta osoba) to może zrozumiecie, że praca w biurze nie jest taka przyjemna jak się co po niektórym wydaje (bo w biurze to się tylko siedzi w necie i popija kawkę).IMG_20160725_194541a

Tydzień szybko minął. Niestety nie udało mi się spotkać z kilkoma osobami z którymi umawiałam się wcześniej. Trochę mi było przykro bo nie wyskoczyłam jak królik z kapelusza bez uprzedzenia. Być może jest tak faktycznie jak piszą moje koleżanki z Klubu Polki na Obczyźnie, że relacje ze znajomymi po jakimś czasie rozluźniają się, a potem umierają śmiercią naturalną. Pobyt w Polsce skłonił mnie również do pewnych przemyśleń na temat kontaktów rodzinnych. Z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciu – z tą dalszą w moim przypadku.IMG_20160720_130655647aIMG_20160725_224134a

W domu czekały na mnie stęsknione chłopaki🙂 Czesław przez dwa dni nie odstępował mnie na krok – doszło do tego, że wpakował mi w nocy łapę do oka i buzi. Tak ze szczęścia – a może to była cicha zemsta za to, że go na tydzień opuściłam?IMG_20160725_220232aA jak Wasze wakacje?

Rodzinka – czyli wściekłe przemyślenia.

Tak się zastanawiam czy Wy też macie lepsze kontakty z rodziną matki. Z tego co obserwuję to zawsze się bardziej ciągnie do sióstr i braci mamy, do kuzynek ze strony mamy. O co w tym chodzi??? Tak myślę o tym i myślę i nic mi mądrego nie przychodzi do głowy. Macie jakieś pomysły? A może razem się zastanowimy? Czekam na Wasze odpowiedzi i zaczynam pisać o tym co mnie wkurza i o tym co obserwuję dookoła🙂