Pierwsza wyprawa do Rumunii czyli szalone dziadki i pseudo inteligenci rodem z Łodzi.

Wycieczka Rumunia-Mołdawia-Ukraina była dla nas wyjątkową wycieczką, ponieważ była to nasza pierwsza, wspólna wycieczka.

Poznaliśmy się chwilę wcześniej i od razu rzucaliśmy się na głęboką wodę. Taaa bardzo głęboką, ponieważ zorganizowana wycieczka, podczas której jedziesz dzień i noc bez odpoczynku ciasnym autobusem, to hardcore numer jeden w którym wyjdzie wszystko. To jak ktoś śpi, chrapie, sapie, puszcza bąki, dziwnie je, głupio się zachowuje i mówi kretynizmy. Wyjdzie wszystko jak w prawdziwym praniu.Jak już wiecie my tę próbę przeszliśmy i polecamy ją innym parom 😉

Wycieczka zaczęła się słabo. Tym razem (była to już moja, druga wycieczka) na drogę wystroiłam się w wąskie dżinsy i balerinki i to był błąd. Nigdy więcej wąskich dżinsów w autobusie. Nogi mi spuchły jak banie a po powrocie do domu przez tydzień walczyłam ze skurczami.

Wycieczki zorganizowane mają to do siebie, że o tym z kim jedziesz dowiadujesz się dopiero po dotarciu na miejsce zbiórki wszystkich autobusów z wszystkich stron Polski. Nas czekała nielada niespodzianka…..czyli wesoły autobus gastryków. Tylko jedno małżeństwo było w naszym wieku i jedna 18-letnia dziewczyna, a reszta….no jeszcze czterech panów było po 40-tce, ale cała reszta od około 60-tki do 80-tki. Nie zapowiadało to dobrze naszej wyprawy, ponieważ starsze osoby nie lubią się odłączać od grupy i nie lubią wydawać pieniędzy na siedzenie w knajpkach (niektórzy nie mają, a innym szkoda). To oznaczało, że dziadki będę zbierać się już przed planowym czasem zbiórki i krzywo patrzeć na osoby, które przychodzą punktualnie – no bo przecież już czekają i chcą jechać dalej! W hotelowym pokoju czeka na nich tv z kanałem TVPolonia! img_20170103_212841_349-copy

Dojechaliśmy do naszej, pierwszej destynacji czyli Oradea i zaczęła się lustracja. Ja jak na gwiazdę przystało wyskoczyłam sobie w krótkich spodenkach no bo w końcu zaraz lato, a poza tym jesteśmy na południu no nie? Oczywiście jak to w moim przypadku bywa….zimno było jak cholera, a i deszczyk potrafił od czasu do czasu popadać. Mój lans skończył się przeziębieniem i powiedzeniem “nigdy więcej wycieczki bez zakrytych butów”. Nie będę Wam się tutaj rozpisywać o przepięknej architekturze miast rumuńskich ponieważ to temat na dłuższy tekst, który wkrótce napiszę. img_20170103_210127_194-copy

Oradea zachwyciła mnie od pierwszego wejrzenia. Zakochałam się w jej, pięknej secesyjnej zabudowie. img_20170103_210919_532-csopyimg_20170103_212747_283-copy

A całości dopełnił niesamowity przewodnik, który miał się z nami “męczyć” przez rumuńską część wycieczki. Przewodnik nie dość, że powalał wiadomościami z każdej praktycznie dziedziny życia (a w szczególności z historii sztuki) to do tego jak ten facet wyglądał….idealny model. Od tej chwili cały czas myślałam, jakby tu przewodnika namówić na portrety. img_20170103_211432_749-copyimg_20170103_210214_993-copy

Nigdy wcześniej nie słuchałam tak namiętnie przewodnika, który osładzał nam ból spędzania czasu z niezadowolonymi ze wszystkiego współtowarzyszami. Zaraz przy nas siedziało małżeństwo tak mniej więcej w naszym wieku. Na początku nas zdziwili tym, że mieli dwie wielkie siatki z żarciem. Czego oni tam nie mieli: kabanosy, chleb, słodycze, paluszki, owoce i czort ich tam wie. Jak się potem okazało zrobili interes życia, ponieważ my zawierzyliśmy programowi i się zdeczko przeliczyliśmy. Program był tak napięty, że nawet nie było czasu wetknąć nosa do sklepu, a nie mówiąc już o wizycie w restauracji. Parka była specyficzna. Ona trochę starsza od niego, a on zachowujący się trochę tak jakby jej zrobił łaskę, że się z nią ożenił. Dziewczyna fajna, ładna ale wiecznie w cieniu mężusia. Przypominała mi trochę jedną z moich ciotek, która tylko przytakuje mężusiowi i mierzy wszystkie zagrożenia dookoła. Cieszyliśmy się, że to oni siedzą obok nas a nie jakieś stetryczałe dziadki “ą ę, bułkę przez bibułkę” ( o tych za chwilę) ale to nie był nasz świat. Zwłaszcza gdy  w Kijowie koleżka chciał z rozrywkowymi 40-latkami wyciągnąć Pana B. na wódkę do klubu nocnego. To już mi się bardzo nie podobało. 40-latki siedziały dwa z przodu autobusu i dwa z tyłu z 50-latkiem o uśmiechu aktora (sztuczna szczena porażająca błyskiem przez cały autobus). Te dwa z przodu to chyba też były nieszczęśliwe w tym gastrołku. Z dnia na dzień mieli coraz bardziej czerwone gęby i coraz częściej wykłócali się z pilotką o to, dlaczego nie zwiedzamy tego albo tamtego. Pozostali 40-latkowie tankowali po cichu z tyłu razem z 50-latkiem, który chyba na wycieczkę pojechał z 80-letnim ojcem. Oj z  tym dziadkiem to też były przeboje ale o tym jak się znajdziemy w Mołdawii. Była też i 18-latka – co za cielę na niedzielę. Przez całą wycieczkę nie zamieniliśmy z nią ani słowa, bo dziunia trzymała się kurczowo cały czas swojej babci. Wyobraźcie sobie jak nam opadły szczeny w mołdawskiej winiarni, kiedy dziewczę zakupiło kilka kartonów wina. “To na 18-tkę wnuczki” skwitowała babunia. To musiała być niezła 18-tka! Był też dziadek, który z nikim nie rozmawiał i który siedział całą podróż wyprostowany jak drut.Odezwał się do nas przedostatniego dnia we Lwowie pytając o jakieś muzeum. To był szok, nie wiedziałam co mam powiedzieć! Dziadek przemówił! Był też inny dziadek-aktywista/wywrotowiec. Dżizas co to był za przypał to mało. Pchał się wszędzie – do recepcji, w jakąkolwiek kolejkę. Wszędzie go było pełno i wszędzie robił zadymy i obciach. Najlepsza jednak była para emerytowanych nauczycieli, których poznaliśmy już w Oradea. Zaczęło się od tego, że oglądaliśmy budynek teatru i przewodnik wspomniał o tym, że Rumunii kochają sztukę i często chodzą do teatru. No i ja w tym momencie zapominając o tym, że emeryci są wśród nas, bąknęłam pod nosem, że Rumunia taka niby biedna, a jej emeryci bardziej dbają o strawę duchową niż ich koledzy z Polandowa. No i oczywiście jakaś menda musiała to usłyszeć. Usłyszało małżeństwo emerytowanych nauczycieli z Łodzi (tacy zawsze wszystko wiedzą najlepiej). Pani oświadczyła mi, że u nich w Łodzi są specjalne zniżki dla emerytów i  oni bardzo często chadzają “z ineteligęnckiego przyzwyczajęnia” do teatru – powiedziała to przeciągając spółgłoskę ę. Spojrzeliśmy się na siebie z Panem B. i o mało nie wybuchnęliśmy śmiechem od nadmiaru tej intęligęncji. Od tej pory nie pałaliśmy do siebie sympatią. Nauczycielskim emerytom nie pasowało to, że długo wieczorem gadaliśmy w czwórkę i generalnie wszystko im dookoła przeszkadzało. img_20170103_213013_322-copy

Z Oradea wyruszyliśmy do Kluż Napoca, które przywitało nas jeszcze większą ilością kabli na słupach energetycznych. Pierwszy raz w życiu widziałam taką plątaninę kabli.img_20170103_213123_735-copy

A do tego piękne, zadbane budynki, światowe marki, jadłodajnie spod znaku złotej mewy – wyobraźcie sobie jakie niektórzy wycieczkowicze mieli zdziwione miny. Większość wyobrażała sobie Rumunię jako zacofany kraj w którym ludzie nie znają McDonald’s i innych “cudów” Zachodniej Europy.img_20170103_212454_697-copy img_20170103_213212_061-copy

Do tego wszystkiego czysto i…..praktycznie zero Cyganów. Tak Moi Drodzy czas skończyć ze stawianiem pod jedną ścianą Rumunów i Romów. Tylko największy debil, który spał na lekcjach historii myśli, że Rumun i Rom/Cygan to to samo. Romowie przybyli na nasze tereny z Pakistanu/Indii, a Rumunii to potomkowie Daków. I co Wy na to? A jeszcze lepiej 🙂 Nie wiem czy sobie zdajecie z tego sprawę, że wielu Szwedów uważa, że Cyganie to Polacy 🙂 Tak, kocham Rumunię i będę jej bronić jak tylko się da. img_20170103_210418_382-cospy

W Klużu udało nam się w końcu odłączyć od grupy i znaleźć fantastyczną węgiersko-rumuńską knajpkę w której pokochałam rumuńską wersję flaczków. Do tej knajpki zaprowadził nas napotkany chłopak, który pokazał nam dwie knajpki prowadząc nas przez pół miasta i marnując swój czas tylko za okazję pogadania po angielsku. Wiecie co? Rumunii naprawdę nas lubią i podziwiają, nie wiem dlaczego bo my się z Rumunów wyśmiewamy i uważamy ich za dużo biedniejszy i bardziej zacofany kraj na tle którego możemy sobie “pobłyszczeć” i się dowartościować.

W knajpce obżarliśmy się i opiliśmy wina rumuńskiego i nagle okazało się, że ups jesteśmy mocno spóźnieni. Biegiem ruszyliśmy do autobusu i przy ogólnym pomruku wnerwionych dziadków ruszyliśmy w dalszą stronę.

W Klużu doświadczyliśmy też cofnięcia się w czasie. Poszliśmy kupić kartki, a jak kartki to i znaczki, ale znaczków Pani nie miała więc zapytaliśmy o pocztę. Pani nam pocztę pokazała ale niestety zapomniała wspomnieć o fakcie, że poczta jest już zamknięta. No bo co, prawda? Wcześniej w Oradea Pani mi w kiosku tak odpowiedziała, że aż mnie zamurowało. Normalnie PRL! Sprzedawcy mają wszystko w dupie!img_20170103_210006_033-copy

Podróż przez Rumunię przebiegała bez większych ekscesów. Ja tylko wciąż siedziałam i obmyślałam plan jakby tu Tomasza-przewodnika zaczepić o zdjęcia. Druga sprawa to fajnie byłoby się zaprzyjaźnić z tak fantastyczną osobą!

img_20170103_210317_656-copay

No i tak jechaliśmy przez północną Rumunię zwiedzając śmieszne cmentarze, kolorowe kościółki i klasztory, a pogoda….coraz gorsza.img_20170103_210504_020-copy img_20170103_212353_701-copy img_20170103_211944_520 img_20170103_213338_892-copy img_20170103_205639_149-copy

Niestety Rumunia to też psia rozpacz. Wysoko w górach na postoju napotkaliśmy wielkie, bezpańskie psisko, które jadło wszystko.20130603_145247-copy Ja ten widok już znałam z Serbii ale tak samo mnie serducho bolało. W kolejnym mieście, w którym spaliśmy zaopatrzyłam się porcję kiełbachy i porządnie nakarmiłam kilka okolicznych sierściuchów.img_20170103_212656_424-copy img_20170103_210540_417-copy img_20170103_211733_736-copy img_20170103_211809_276-copy

A tych zwierzaków bezpańskich jest naprawdę w Rumunii mnóstwo, aczkolwiek nie tyle co w Serbii.img_20170103_211125_948-copy img_20170103_211216_656-copy

No i tak przejechaliśmy północną Rumunię aż dojechaliśmy do naszego ostatniego przystanku czyli Jassy.img_20170103_210729_801-copy

Jassy to miasto położone na granicy z Mołdawią. Do tego miasta podobno dociera niewielu turystów i faktycznie – wiele osób, a szczególnie dzieci przyglądało nam się jakbyśmy byli jakimiś cudakami. To było miejsce w którym mieliśmy chwilę dla siebie i miejsce w którym żegnaliśmy się z naszym, fantastycznym przewodnikiem. Tomasz był dla mnie ideałem nauczyciela, który potrafi się przyznać do tego, że nie wie, bo nikt wszystkiego nie wie, ale potrafi opowiedzieć coś na podobny temat i robi to z takim urokiem, że wszyscy padają jak muchy z wrażenia. img_20170103_212559_214-copy

Żegnając się z Tomaszem zapytaliśmy czy nie chciałby z nami pójść do knajpki i napić się dobrego wina, no co Tomasz przystał z ochotą.img_20170103_212254_244-copy

A tam ja się już zabrałam do rzeczy. Tomasz zmolestowany przeze mnie zgodził się na portrety! I wiecie co? Teraz jedno z tych zdjęć jest na plakacie promującym wykłady Tomka o Rumunii w Toruniu .Tomasza jeszcze spotkaliśmy ale to już w innym poście o innej wycieczce. I o tym jak nas Tomasz zrobił w trąbę ale dzięki temu poznaliśmy Dorotkę, inną zarąbistą przewodniczkę zresztą nie tylko Dorotę – mam wrażenie, że w Rumunii są najfajniejsi przewodnicy.img_6032-2-copy-2 img_6029-2-copy-2

Rumunię zostawialiśmy w tyle z dziwnymi oknami wyjętymi z otworów okiennych autobusów (balkony szklono w czasach kryzysu/oszczędzania żeby było cieplej w mieszkaniach).img_20170103_211025_820-copy

Z czytającą fantastyczną książkę Stanisławą Celińską – “Jestem komunistyczną babą”. To fantastyczna powieść i polecam ją wszystkim. Temat bliski również Polakom. Możemy zobaczyć jak bardzo nas komunizm – tak wiele narodów połączył jedną pępowiną i jak bardzo jesteśmy do siebie podobni i to jest fantastyczne! Tak, fantastyczne bo jadąc do takiej Serbii czy Rumunii człowiek czuje się jak u siebie.

A za granicą rumuńską ….tajemnicza Mołdawia o której wkrótce no i o ekscesach dziadka-wywrotowca.img_20170103_205825_632-copy

A na koniec jeszcze słów kilka o sytuacji w Rumunii. Słyszałam różne plotki, że biednie, niebezpiecznie, kradną dokumenty. Fakt, że na zorganizowanej wycieczce teoretycznie jest bezpieczniej – teoretycznie ponieważ na naszej okradziono jedną panią (ale to na Ukrainie) i może ktoś mi powiedzieć, że guzik wiem. No więc coś tam wiem, ponieważ wieczorami łaziliśmy po mieście szukając knajpek, a też się urywaliśmy z łańcucha wycieczkowego i zwiedzaliśmy na własną rękę (na drugiej wycieczce) plus byliśmy też w Rumunii na własną rękę. Trzeba jak wszędzie pilnować swoich rzeczy, ale nikt się nie gapił łakomie na mój sprzęt fotograficzny (tak jak na Ukrainie) i dzieci cygańskie nie próbowały wyrywać mi torebki (tak jak w Albanii). Jeżeli nie będziemy się zapuszczać w podejrzane rejony – np. slumsy cygańskie to spokojnie. Rumunii są bardzo sympatyczni i pomocni (wpuszczali na klatki schodowe kiedy widzieli, że chciałabym zrobić zdjęcie). Rumunia ma wspaniałą kuchnię o której możecie przeczytać zajrzyj tutaj i zajrzyj tutaj. Nie wspomnę o wspaniałych winach i całkiem smacznych nalewkach.

A za jakiś czas zapraszam na post o praktycznym zwiedzaniu Bukaresztu i dalszych przygodach na wycieczce gastryków (tak wiem, po 60-tce też są fajni ludzi o czym zresztą napiszę przy okazji postu o wycieczce do Izraela i Jordanii).

Advertisements

5 thoughts on “Pierwsza wyprawa do Rumunii czyli szalone dziadki i pseudo inteligenci rodem z Łodzi.

  1. Osiem lat temu przejechałam Rumunię stopem z moim ex. Odwiedziliśmy Kluż, Tulczę, Braszow, Bukareszt. Chyba tyle… więcej nie pamiętam. Ciekawe, że również i mi plątanina kabli oraz bezpańskie psy zapadły w pamięć z tej wyprawy… Zazdroszczę Wesołego Cmentarza, mnie niestety nie udało się odwiedzić. No i na przyszłość polecam jeszcze Deltę Dunaju – piękne krajobrazy i klimat.

    Liked by 1 person

  2. Hej! ciekawa relacja, pojechałabym 🙂
    wzmianka o Cyganach przypomniała mi dawno oglądany dokument Tony’ego Gatliffa “Latcho Drom” – opisuje podróż kultury cygańskiej prosto z Indii!
    http://www.imdb.com/title/tt0107376/?ref_=nm_flmg_dr_13

    Byłam kiedyś w Mołdawii, ale miałam “miejscowych” przewodników – moja przyjaciółka, teraz wrocławianka, pochodzi stamtąd, z malutkiej wioski Sircea, gdzie mieszka wielu ludzi polskiego pochodzenia

    pozdrawiam serdecznie!

    Liked by 1 person

  3. Przypadkiem trafiłam na tego bloga, ale żałuję, że straciłam parę minut z życia na czytanie narzekań na każdego uczestnika wycieczki… Co Ci przeszkadza 18latka kupująca wino, niezależnie od ilości? Nazwanie jej “niunią”, bo nie miała ochoty z Wami rozmawiać jest słabe – w Twojej opinii najwyraźniej też byłabym jakaś dziwna, bo za grosz nie chciałabym spędzić wolnego czasu na wycieczce w Twoim towarzystwie, skoro masz taką tendencję do oceny ludzi… Mniej jadu kobieto… Co więcej “Polandowo” – co to jest? Ponadto zarzucenie starszym osobom nie chodzenia do teatru – może to kwestia Twojego otoczenia? Po co być tak złośliwym dla innych?
    Opis Rumunii ciekawy, ale te wszystkie komentarze na temat uczestników wycieczki były zbędne. Nie wiem czy weźmiesz sobie do serca to co piszę, czy raczej dostanę złośliwy komentarz w odpowiedzi (ewentualnie w ogóle się on nie pojawi), ale życzę powodzenia w pisaniu bloga – przyda się.

    Like

    1. Bardzo się cieszę, że poświęciłaś mi swój cenny czas – cieszy mnie, że wywołałam w Tobie tyle uczuć, że aż taki esej mi wysmarowałaś, że też Ci się chciało! Super, że tak się zaangażowałaś, bo to że mi odpisałaś (twierdząc że straciłaś parę minut z życia) to jest dla mnie niesamowita gratyfikacja. Pewnie jeszcze tu wrócisz i nabijesz mi licznik odwiedzin za co Ci serdecznie dziękuję! Teraz tak, ja też nie wiem czy bym chciała przebywać w Twoim towarzystwie bo z tego co zauważyłam to nie potrafisz czytać ze zrozumieniem. Ta dziewczyna nie skończyła jeszcze 18 lat. Co do oceniania ludzi…tak lubię to robić, szczególnie ludzi, którzy uważają się za lepszych od innych. Ty też mnie oceniłaś kompletnie mnie nie znając bo ja z tymi ludźmi przebywałam prawie dwa tygodnie, a Ty mnie podsumowałaś po jednym wpisie. Oczywiście, że nie wezmę sobie do serca słów osoby, która zarzuca mi coś co sama robi. Za życzenia dziękuję, przydadzą się aczkolwiek jak widać radzę sobie całkiem dobrze. Serdecznie pozdrawiam i życzę więcej pozytywnych wibracji!

      Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s